Nasz Serwis internetowy używa plików cookies do prawidłowego działania strony. Korzystanie z Serwisu bez zmiany ustawień dla plików cookies oznacza, że będą one zapisywane w pamięci urządzenia. Ustawienia te można zmieniać w przeglądarce internetowej. Więcej informacji udostępniamy w Politykce plików cookies
Zamknij
Drogi Użytkowniku,
chcielibyśmy poinformować, że 25 maja 2018 r. zacznie obowiązywać RODO tj. Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych).
RODO ujednolica przepisy dotyczące ochrony danych osobowych w krajach Europejskiego Obszaru Gospodarczego i precyzuje zasady informowania o warunkach przetwarzania takich danych przez firmy.

W związku z powyższym informujemy, iż na naszej stronie internetowej dokonane zostały odpowiednie zmiany dotyczące Polityki prywatności i procedur w celu dostosowania do nowych przepisów oraz w celu zapewnienia odpowiedniej i należytej ochrony Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z aktualną Polityką prywatności.

Ochrona Państwa prywatności, w tym danych osobowych, jest dla nas jednym z najważniejszych priorytetów.

Z poważaniem
Rozumiem


Aktualności

Marek Solarewicz: Nie chciałbym wprowadzać nerwowej atmosfery

08.01.2018 Autor: lsk.plps.pl

W meczu dwunastej kolejki Impel Wrocław przegrał na własnym boisku z Trefl Proxima Kraków 2:3. - Nasz występ był bardzo słaby. Popełniliśmy całą masę prostych błędów - przyznał po meczu trener wrocławskiej drużyny, Marek Solarewicz.

LSK.PLPS.PL: Za nami mecz o przysłowiowe sześć punktów. Po pięciosetowym spotkaniu musieliście uznać wyższość rywalek z Krakowa. Jak może pan podsumować tą ważną dla was konfrontację? 
MAREK SOLAREWICZ: Dla nas każdy mecz jest ważny i ten nie był wyjątkiem. Niezależnie czy gramy z najlepszymi zespołami czy tymi, które teoretycznie są słabsze. Każdy mecz jest istotny w kontekście ligowej tabeli i zawsze staramy się walczyć o pełną pulę. Mecz z drużyną z Krakowa pokazał jednak, że de facto z tymi teoretycznie lepszymi zespołami gra się nam zdecydowanie lepiej. Sobotni mecz był słaby i to nie tylko z naszej strony, ale z obu stron. To, że wynik jest w miarę wyrównany to nie znaczy, że było to dobre widowisko, a wręcz przeciwnie. Z szacunku do przeciwnika nie będę oceniał ich gry, ale nasz występ był bardzo słaby. Popełniliśmy całą masę prostych błędów. Te pomyłki wynikają z młodości, ale irytują mnie już one powoli bo chciałbym, żeby ten zespół poszedł do przodu. Popełniliśmy dużo błędów organizacyjnych w obronie, wpadały nam proste piłki, które my tylko obserwowaliśmy jak trafiają w boisko. Takie piłki z kiwek, musimy po prostu podbijać bo to jest niedopuszczalne, żeby w taki sposób tracić punkty. Teraz czeka nas intensywna praca w tym tygodniu, a tak naprawdę to kontynuowanie tej pracy bo nad tymi elementami pracowaliśmy już w okresie noworocznym. Nasza gra w elemencie blok-obrona wyglądała już nieco lepiej niż w Toruniu, ale dalej tam są spore braki i wciąż nie jest to odpowiedni poziom.

 

Wyprzedził pan nieco moje pytanie bo chciałem właśnie zapytać o wspomniane błędy własne, a szczególnie o pomyłki w asekuracji. Czy do tego, że wpadały wam tak proste piłki, przyczyniły się emocje czy może ma pan inną diagnozę? 
Na pewno w jakimś stopniu przyczyniły się do tego emocje, bo jak widzę na treningu uśmiechnięte, rozluźnione dziewczyny i ich grę to jest to ogromna różnica. Zawsze pojawią się emocje bo taki jest sport i trzeba umieć sobie z nimi sobie. Jak mylą się nasze młode zawodniczki to staram się być cierpliwym i podchodzić ze zrozumieniem, ale tak jak wspomniałem powoli zaczynam się denerwować. Pewne sytuacje przećwiczyliśmy na treningu, przeanalizowaliśmy błędy i dalej popełniamy te same pomyłki. Takie błędy w asekuracji zdarzyły nam się w meczu z Krakowem po raz pierwszy bo wcześniej raczej nie popełnialiśmy tego typu pomyłek. Dzisiaj nie zaasekurowaliśmy wielu piłek, czy to po ataku czy po obitym bloku i te piłki nam wpadały. To jest smutne bo na tym traci się swoją grę – grasz zaciętą akcje i nagle wpada ci niewyasekurowana piłka i tracisz w prostu sposób punkty. Na tym traci niestety gra całego zespołu. 

 

W kontekście personalnym mecz z Proximą Kraków pokazał jak wiele znaczy dobra dyspozycja Julii Szczurowskiej, której w sobotę brakowało. Dodatkowo bardzo widoczne było jak trudno gra się w sytuacji braku zmienniczek.
Na pewno ma pan rację, brak „ławki” nie ułatwia prowadzenia zespołu i walki na boisku. Nie bez przyczyny zespoły liczą po dwanaście czy czternaście zawodniczek i to jest normalne w siatkówce. My cały czas działamy na polu transferowym i nie podjęliśmy jeszcze tej ostatecznej decyzji. Zespół mamy zbudowany w takich, a nie innych realiach i ja też wiedziałem, że tak to będzie wyglądało. Jako trener podjąłem takie wyzwanie i takie jest życie. 

 

Cały wywiad na http://www.lsk.plps.pl/news/id/33616.html





Facebook

Jesteśmy na Facebooku fb

Twitter

Jesteśmy na Twitterze tw
 

Instagram

Zobacz nas na Instagram in