Nasz Serwis internetowy używa plików cookies do prawidłowego działania strony. Korzystanie z Serwisu bez zmiany ustawień dla plików cookies oznacza, że będą one zapisywane w pamięci urządzenia. Ustawienia te można zmieniać w przeglądarce internetowej. Więcej informacji udostępniamy w Politykce plików cookies
Zamknij
Drogi Użytkowniku,
chcielibyśmy poinformować, że 25 maja 2018 r. zacznie obowiązywać RODO tj. Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych).
RODO ujednolica przepisy dotyczące ochrony danych osobowych w krajach Europejskiego Obszaru Gospodarczego i precyzuje zasady informowania o warunkach przetwarzania takich danych przez firmy.

W związku z powyższym informujemy, iż na naszej stronie internetowej dokonane zostały odpowiednie zmiany dotyczące Polityki prywatności i procedur w celu dostosowania do nowych przepisów oraz w celu zapewnienia odpowiedniej i należytej ochrony Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z aktualną Polityką prywatności.

Ochrona Państwa prywatności, w tym danych osobowych, jest dla nas jednym z najważniejszych priorytetów.

Z poważaniem
Rozumiem


Aktualności

Anna Łozowska: Każdy punkt był na wagę złota

15.04.2018 Autor: Sylwia Kuś-Vega

Po starciu z ekipą Bogdana Serwińskiego, które odbyło się w środa w hali Orbita, wiadomo już, że Impel Wrocław zachował dziesiąte miejsce po fazie zasadniczej. - Waga tego spotkania była najwyższa i chciałyśmy zrobić po prostu wszystko, oddać ostatnie siły, żeby coś na tym parkiecie zdziałać. Teraz czas, by walczyć dalej. Na pewno nie odpuścimy meczów, które pozostały nam do rozegrania - zapewnia kibiców w rozmowie z Przeglądem Ligowym środkowa Impelek, Anna Łozowska.

Powiedz, jak oceniasz wasze środowe, bardzo emocjonujące spotkanie z Muszyną? Czym najbardziej rywalki utrudniały wam życie? 

Anna Łozowska: - Na pewno przeciwniczki z Muszyny mają dobry atak - i to z każdej strony, zarówno ze skrzydeł, jak i ze środka pola. Myślę, że ciężko było nam je zatrzymać na siatce. Do tego dysponują też dobrą zagrywką. To jest naprawdę bardzo kompletny zespół. Jak okazało się, każdy punkt wywalczony z nim było dosłownie na wagę złota. Chociaż oczywiście bardzo chciałyśmy zwyciężyć, bo o to przecież chodzi w sporcie, cieszymy się, że udało się nam ugrać chociaż to jedno oczko i że jednak wszystko ułożyło się po naszej myśli. Utrzymałyśmy się i mamy teraz wolną głowę.

 

Presja wyniku bardziej ciążyła wam czy raczej motywowała? Mimo że początek spotkania nie napawał optymizmem, ostatecznie udało wam się znaleźć siły i poderwać się do odrabiania strat. 

- Na początku faktycznie grało nam się trudno - rozpoczęłyśmy ten mecz troszeczkę zdenerwowane i jak widać stres zrobił swoje. Gdy po dwóch przegranych partiach zeszłyśmy do szatni, powiedziałyśmy sobie kilka słów. Wiadomo, waga tego spotkania była najwyższa i chciałyśmy zrobić po prostu wszystko, oddać ostatnie siły, żeby coś na tym parkiecie zdziałać. Teraz czas, by walczyć dalej. Na pewno nie odpuścimy meczów, które pozostały nam do rozegrania. Musimy próbować podskoczyć o to jedno oczko w tabeli. Grałyśmy już z zespołem z Ostrowca i wygrywałyśmy z nim, więc nie jest to rywal nieosiągalny. Zawsze przyjemnie jest zakończyć sezon wygraną. 

 

Z jakimi emocjami przyjęłyście wiadomość, że nie musicie walczyć o utrzymanie? Czy kalkulowałyście wcześniej co pozwoli wam uniknąć tego scenariusza?

- Naszym planem było wygrać z Muszynianką, obojętnie za ile punktów - po prostu wiedziałyśmy, że zwycięstwo daje nam pewne utrzymanie, dlatego tak bardzo chciałyśmy je zapisać w tie-breaku. Gdy to się nie udało, szczerze mówiąc, nie miałyśmy pojęcia jak to wszystko się potoczy - trenerzy zabrali nam telefony, żebyśmy nie mogły spojrzeć na wyniki, nie było też żadnych przecieków. Wiadomość o pozostaniu w dziesiątce zastała nas, kiedy trzymały nas jeszcze emocje po przegranej z Muszyną. Podobno nie ma czegoś takiego jak szczęście - sport to sport, a my wywalczyłyśmy to miejsce sportowo. 

 

Równie mocno co Klub Kibica, spotkanie z Muszyną przeżywał wasz kwadrat rezerwowych. Często spoglądałyście w stronę koleżanek?

- Oczywiście, że tak - widziałyśmy je i cieszymy się, że dziewczyny zgodziły się przyjść na to spotkanie i nas wesprzeć. Nie da się ukryć, że wejścia Sandry (Świętoń - przypis red.) dały nam dużo nowej energii. Naprawdę fajnie, że jest ten drugi zespół i że dziewczyny mogą nam pomóc - nie tylko na meczach, ale i na naszych treningach, bo trzeba tutaj dodać, że dziewczyny przychodziły także na nie. Jak wiadomo, nie możemy dysponować całym składem, więc tym bardziej ich wsparcie było niezmiernie przydatne, za co w ogóle z tego miejsca ogromnie im dziękujemy. 

 

Wspomniana Sandra Świętoń czy też Karolina Pancewicz to bardzo młode, ambitne zawodniczki. Czujecie już powoli na plecach oddech młodszych koleżanek? Obie zapewne marzą, by przebić się do składu pierwszej drużyny.

- To normalne, że jest coś takiego jak różnica pokoleń. Już Julka (Szczurowska - przypis red.) udowodniła, że spokojnie może rywalizować w Lidze Siatkówki Kobiet. W starciu z Muszyną swoją gotowość potwierdziła też Sandra. Trzeba przyznać, że to świetne dziewczyny. Okazję, by wejść i zaprezentować się przeciwko Muszyniance, miała również wyróżniona na mistrzostwach Polski juniorek, Karolina. Co prawda Marysia Stenzel nie dała jej szansy pograć na libero, ale na pewno jest to talent i warto go szlifować. 

 

Cały, ciekawy wywiad znajdziecie na http://przegladligowy.com/siatkowka/ligi-polskie/orlen-liga-kobiet/news,69590,anna-lozowska-kazdy-punkt-byl-na-wage-zlota





Facebook

Jesteśmy na Facebooku fb

Twitter

Jesteśmy na Twitterze tw
 

Instagram

Zobacz nas na Instagram in